Piętnastoletnia Viola trafia do ekskluzywnej szkoły z internatem.Mimo, że jest jedną z najbogatszych ludzi w szkole odstaje od reszty... Różnią ich marzenia i cele w życiu.Czy Viola znajdzie swoje miejsce na świecie?
środa, 26 czerwca 2013
*
Siedzę na łóżku. Obudziłam się w tą martwą godzinę, która bezpośrednio wyprzedza świt. Szeroko uchylam okno i słucham świergotu ptaków. Na polu już jest dość ciepło, mimo, ze słońce jeszcze nie wzeszło. Siadam na parapecie i naciągam koszulę na kolana, które przyciągam pod brodę. Dzisiaj, o dziesiątej, wyjeżdżam do ekskluzywnej szkoły z internatem ‘Moonlight Hill’. Wcale nie chciałam tam iść, nawet prawie udało mi się postawić na swoim. Jednak wtedy zjawił się ojciec, który przyjeżdża raz na rok. Zamienił ze mną tylko kilka słów, przyglądając mi się surowo swoim stalowoszarymi oczami. Nie jestem z tych co łatwo ustępują, więc wykłócałam się z nim. Mówiąc ‘wykłócałam’ mam na myśli to, że ja się darłam w niebogłosy, a on głosem nieznoszącym sprzeciwu mówił, że nie mam wyjścia. Wściekła, rzuciłam mu pod nogi bardzo drogą wazę, z przyjemnością wsłuchując się w huk tłuczonego, zabytkowego naczynia. Ojciec nawet nie mrugnął, więc wściekłam się jeszcze bardziej, z policzkami szkarłatnymi od złości, ciężko wyszłam z pokoju, przewracając przy okazji jakąś rzeźbę. Upadła z głuchym łoskotem. Zatrzasnęłam za sobą szklane drzwi, tak mocno, że szyba także wyleciała z framugi, rozpryskując się na milion kawałków. Narobiłam wówczas niezłego bałaganu. Na drugi dzień, jedna z pokojówek upomniała mnie, że rzeźba którą stłukłam kosztowała kilkadziesiąt tysięcy, że jest jakimś antykiem, czy coś. Roześmiałam jej się w twarz głośnym, ironicznym śmiechem.
-Więcej miejsca na tlen, czyż nie, Marietto?- powiedziałam bardzo wytwornym tonem. Nigdy nie zwracałam się do niej ‘Marietta’ tylko raczej ‘Marie’. Ale wtedy też byłam zła. Złośliwie się uśmiechnęłam, odwróciłam na pięcie i wróciłam do pokoju, gdzie z resztą przesiedziałam cały dzień, odmawiając jedzenia posiłków. Mimo, że byłam głodna, duma nie pozwalała mi wyjść z pokoju. Do kuchni zeszłam dopiero w nocy, znajdując w lodówce olbrzymie ciasto czekoladowe, chyba celowo zostawione, przez kucharkę Xenię, która darzy mnie szczerą sympatią, i choć, czasami mnie denerwuje, nieustannie wmawiając mi anoreksję, ja też ją lubię. Chyba jest jedyną osobą w tym domu, która nie tylko mnie toleruje, ale także szczerze lubi. Reszta zachowuje pozory, albo wcale się do mnie nie odzywa, nie chcąc urazić mnie, a tym samym, pozbawić się pracy. Wstrętne, fałszywe lizusy.
Siedzę na parapecie i rozmyślam. Mam dziką ochotę zejść z okna, i uciec jak najdalej, w tej piżamie, byle gdzie indziej. Mam wrażenie, że nawet jako głodującej, zmarzniętej, bezrobotnej i bezdomnej byłoby lepiej, niż tu. Nawet myślałam o ucieczce, ale i tak by mnie złapali. Każdy wszędzie mnie rozpozna, w końcu jestem córką Christophera Ross’a. Schodzę z parapetu i podchodzę do lustra. Patrzę na bladą, delikatna, porcelanową skórę i wielkie, bardzo ciemne oczy. Z natury byłam blondynką, ale postanowiłam się przefarbować. Jasne włosy za bardzo wtapiały mnie w tło, czyniąc mnie prawie niewidzialną. Za to teraz, nikt nie będzie mógł przeoczyć jaskrawych, turkusowych włosów.
Przyglądam się sobie w lustrze i uśmiecham się. Podoba mi się ta fryzura. Jest inna, czyni mnie wyjątkową. Lubię się taka czuć. Jestem tylko zwykłym, szarym człowiekiem z kupą forsy. Dlatego, robię wszystko żeby wyjść z szeregu. Nie chodzi o to, że lubię być w centrum uwagi i szokować. Ja chcę być po prostu inna od tych wszystkich szarych ludzi, ciągnących się ze smętną miną po ulicach, niosących w sercach pustkę.
Słońce już powoli wstaję. Przeciągam się jeszcze raz i cicho wychodzę z pokoju. Schodzę do kuchni i wyjmuję wysoką szklankę, do której nalewam soku pomarańczowego. Idę do ogrodu. Jest dość ciepło, więc siadam przy wielkiej, mosiężnej fontannie. Mogłabym uciec, teraz, ale i tak by mnie złapali. Dom jest monitorowany.
Cicho sączę sok, wpatrując się tempo, jak wiatr delikatnie rusza liśćmi na drzewie. Zrobiłabym wszystko, żeby być wiatrem. Przeskakiwać z drzewa na drzewo, nie mieć problemów. Kiedy byłabym zła, zamieniałabym się w tornado, rozwalając wszystko dookoła. Za to, kiedy byłabym w dobrym nastroju, delikatnie wiała, dając ludziom ochłodę w upalne dni.
Z zadumy wyrywa mnie piskliwy głos, jednej z naszej służby- Tatiany. Rosjanka wyjątkowo mnie nie lubi i się z tym nie kryje. Ja też za nią nie przepadam, ale ją szanuję. Jedyna, poza Xenią, która ma odwagę powiedzieć mi coś wprost. W świecie fałszu i zakłamania, wyjątkowo ją cenię.
-Co tu robisz?! Chcesz uciec?! Niech no się tylko Kayah dowie!- Kayah to moja niania.
Tatiana zawsze się o wszystko czepia i non-stop mnie o coś podejrzewa.
-Mhm.- mruczę. Nie mam ochoty się z nią kłócić, choć z reguły sprawia mi to przyjemność. Kiedy brakuje jej argumentów, robi się czerwona jak burak, zaczyna jej pulsować żyła na czole i skrzeczy ‘nie pyskuj!’ co mnie bardzo bawi.
-Dobrze, że już wyjeżdżasz! Może tam, nauczą cię w końcu dyscypliny! Jesteś cholernie rozpuszczona!- zaczyna się drzeć. Wnerwia mnie, ale jak już mówiłam, cenię sobie prawdę. Nie jestem rozpuszczona, czasami tylko marudzę, ale to tylko dla zabawy. Nie wyzbyłam się głupich zabaw z dzieciństwa, mających na celu podokuczanie służbie. W domu nie było nikogo, oprócz mnie i ich.
Więc, jak już musieliście wywnioskować jestem wybuchową, niedojrzałą, znudzoną, irytującą choleryczką. No cóż, każdy jest jaki jest.
Tatiana coś jeszcze bełkocze, ale już jej nie słucham. Wstaję, i bez słowa kieruje się do sypialni. Młoda Rosjanka, idzie przez chwilę za mną i narzeka, ale zaraz daje mi spokój. Wlokę się po schodach i wracam do swojej ogromnej sypialni. Otwieram pokój i znowu wędruję na parapet, gdzie siadam i uważnie obserwuję pokój. W kącie pokoju stoi olbrzymi fortepian, na którym walają się miliony ciuchów. Czasami na nim gram, kiedy mam wyjątkowo zły humor. Obok niego stoi gitara i sztaluga, oraz moja kolekcja farb, pędzli i palet, pomazana wyschniętymi farbami. Jestem artystką, umiem grać, malować, śpiewać . Za to, nie mam głowy do nauki, a zwłaszcza do matematyki i fizyki.
W szafie chyba nigdy nie miałam porządku, nie mówiąc już o biurku. W skrócie; nie dość, że jestem choleryczką, to i bałaganiarą. Super! Jestem ciekawa, kiedy znajdę u siebie jakieś zalety.
Robi się coraz bardziej parno i gorąco, mimo, że jest dopiero siódma. Z niedowierzaniem wpatruję się w zegar ścienny. Minęły już jakieś trzy godziny, odkąd się obudziłam. Mam ochotę zatrzymać czas. Pędzi jak szalony, ani się obejrzę już będę siedziała w Moonlight Hill. To straszne. Boję się tego. Nie chcę.
Zwlekam się z parapetu i padam na łóżko. Może jeszcze uda mi się zasnąć. Zaraz sobie uświadamiam, ze nic z tego.
Zostały jeszcze trzy godziny. Wskazówki pędzą jak szalone, mam wrażenie, że czas celowo szybciej mija.
Zostały jeszcze dwie godziny. O nie! O nie! Dalej leżę w łóżku i uporczywie przyglądam się zegarowi. Wskazówki cicho tykają, tworząc denerwujący rytm.
Zostało jeszcze półtorej godziny.-Zwolnij! Zwolnij! – powtarzam pół głosem. Czas jednak nie ubłaganie pędzi dalej. Spędzam całe godziny na wpatrywaniu się w zegar, co się ze mną dzieje ?!
Naglę, obok drzwi słyszę kroki. Szybko wpełzam pod koc, udaję, że śpię. Do pokoju wchodzi Kayah, i delikatnie mną porusza.
-Dziś wielki dzień! Wstawaj, dziś wyjeżdżasz!- jej głos jest przesączony entuzjazmem, cieszy się, że w końcu się mnie pozbędzie. Jak już wspominałam, tylko udaje, utrzymuje pozory. Tak naprawdę mnie nie znosi.
-Taaa. Zostaw mnie, wstanę, kiedy mi się będzie podobało!- warczę, ale ciężko się podnoszę. Wiem, ze nie mam wyjścia. Czuję, jakby kazali mi iść na ścięcie.
Chyba trochę mało, c'nie :) ?
Może następnym razem będzie więcej. Proszę o komenatrze, są dla mnie bardzo ważne. Wszelkie poprawki i sugestię też się przydadzą <3 :)
~Autorka.
czwartek, 20 czerwca 2013
Witam na moim blogu.
Poznacie tu historię Violi Ross, córki miliardera.Ojciec posyła Violę do ekskluzywnej szkoły z internatem 'Moonlight Hill', gdzie uczą sie tylko najbogatsze dzieciaki na świecie. Dziewczyna żywi wyraźną niechęć do nadzianych koleżanek ze szkoły. Zaprzyjaźnia się z córką nauczycielki Robyn i niepełnosprwanym Davidem.
'Moonlight Hill' skrywa mnóstwo mrocznych sekretów. Ciekawska i żądna przygód Viola, wpedza się w niemałe kłopoty, postanawiając pomóc duchowi byłej nauczycielki, zamordowanej w murach tej szkoły.
Zapraszam do czytania, liczę na komentarze i sugestie.
Poznacie tu historię Violi Ross, córki miliardera.Ojciec posyła Violę do ekskluzywnej szkoły z internatem 'Moonlight Hill', gdzie uczą sie tylko najbogatsze dzieciaki na świecie. Dziewczyna żywi wyraźną niechęć do nadzianych koleżanek ze szkoły. Zaprzyjaźnia się z córką nauczycielki Robyn i niepełnosprwanym Davidem.
'Moonlight Hill' skrywa mnóstwo mrocznych sekretów. Ciekawska i żądna przygód Viola, wpedza się w niemałe kłopoty, postanawiając pomóc duchowi byłej nauczycielki, zamordowanej w murach tej szkoły.
Zapraszam do czytania, liczę na komentarze i sugestie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)